Bo jak Ojciec wskrzesza zmarłych i daje życie, tak i Syn, komu chce, daje życie. Ojciec nie sądzi nikogo, lecz cały sąd przekazał Synowi, aby wszyscy oddawali cześć Synowi, jak cześć oddają Ojcu. Kto nie oddaje czci Synowi, nie oddaje czci Ojcu, który Go posłał. O tak, zapewniam was: kto słucha mojego słowa i wierzy Temu, który mnie posłał, ma życie wieczne i nie idzie na sąd, lecz przeszedł ze śmierci do życia. O tak, oświadczam wam: zbliża się czas, i już nastał, kiedy umarli usłyszą głos Syna Bożego, a którzy usłyszą, żyć będą. Bo jak Ojciec ma życie w sobie, tak również Synowi dał życie, aby miał w sobie (J 5,21-26)
Wyobrażanie sobie Boga jako sędziego (w sensie prawnym) jest nieporozumieniem. O jakim więc sądzie mówi Ewangelia? To sąd, który prowadzi do chwały Trójjedynego Boga. Co sprawia ten sąd? Słowo, wobec którego stajemy w prawdzie, konfrontujemy z nim swoje życie, i ostatecznie decydujemy o wyborze drogi. Musimy zdecydować: albo wybieramy drogę życia (ewangeliczną), albo drogę śmierci (świata i jego mechanizmów). Kto słucha słowa Syna, tzn. wybrał Jego drogę, już dokonał sądu, wybierając życie.
Stale stajemy wobec możliwości wyboru między dobrem i złem. Życiem i śmiercią. Synem Bożym i grzechem. Bezcenny dar naszej ludzkiej wolności. To w niej dokonujemy sami nad sobą sąd. Każdy wybór przynosi określone skutki. Słowo, mając na uwadze dobro człowieka, informuje o nich: by przestrzec, zachęcić do dobrych wyborów, wspomaganych wiarą oraz prowadzeniem Bożej Opatrzności.

