wtorek, 26 lipca 2011

Koniec



Potem odprawił tłumy i wszedł do domu. Jego uczniowie przyszli do Niego z pytaniem: "Wyjaśnij nam przypowieść o chwaście na polu". On odpowiadając rzekł: "Siewcą dobrego ziarna jest Syn Człowieczy, polem - świat; dobrym ziarnem natomiast są synowie królestwa, a chwastem - synowie zepsucia; wrogiem, który je rozsiał, jest diabeł, żniwami - kres doczesności, a żniwiarzami - aniołowie. Jak zatem zbiera się chwasty i pali w ogniu, tak będzie u kresu doczesności. Syn Człowieczy pośle swoich aniołów i zbiorą z Jego królestwa wszystkich [sprawców] zgorszeń i czyniących nieprawość. Wrzucą ich do pieca z ogniem. Tam będzie szloch i zgrzytanie zębami. Wówczas sprawiedliwi będą jaśnieć jak słońce w królestwie ich Ojca. Kto ma uszy, niech słucha (Mt 13,36-43)


Prośba o wyjaśnienie przypowieści jest albo potwierdzeniem nierozumienia jej, albo chęci potwierdzania niedowierzania w to, co odkrywa. Jezus rozwiewa wszelkie wątpliwości, wprost i bardzo jasno tłumacząc przypowieść o chwaście na polu. Nikt już nie może powiedzieć, że nie rozumie.

Wielu wizja paruzji (końca świata, drugiego przyjścia Chrystusa na ziemię) przeraża. Apokaliptyczne wizje wyprzedzają przepowiednie oraz kolejne daty. Lecz Jezus nie chce straszyć swoimi słowami. Ewangelia ma mobilizować do jak najlepszego przygotowania na to, co ma nadejść. By jaśnieć jak słońce w królestwie.

Oto, co nas czeka: ostateczne, pełne królowanie miłosiernego Boga. Lecz wpierw potrzeba oczyszczenia. Ogień jest rzeczywistością wypalającą. Tutaj ma wymiar ostatecznego głosu sprawiedliwości wobec czyniących zgorszenie i nieprawość. Ten sąd każdy człowiek dokona sam, stając w prawdzie o sobie wobec Prawdy.

Paruzji obawiają się ci, którzy drżą na myśl o swojej obecnej kondycji człowieka; ci, którzy nieludzko odnoszą się do Boga oraz ludzi. W tym samym czasie chrześcijanie z nadzieją w sercu, miłośnie wypatrują swojego Zbawiciela, szepcząc radośnie: Marana Tha! Przyjdź, Panie Jezu! Dla nich koniec jest tak naprawdę początkiem.


poniedziałek, 25 lipca 2011

Kariera - bariera



W tym czasie podeszła do Niego matka synów Zebedeusza razem z tymi swoimi synami i mając pewną prośbę do Niego, kłaniała się. On odezwał się do niej: "Czego chcesz?" Rzekła Mu: "Spraw, aby ci moi dwaj synowie zasiedli w Twoim królestwie jeden po prawej, drugi po lewej Twojej stronie". Jezus odpowiedział: "Nie wiecie, o co prosicie. Czy potraficie wypić kielich, który ja mam pić?" Odpowiedzieli Mu: "Potrafimy". Rzekł im: "Kielich mój wypijecie, lecz przyznać siedzenie po mojej prawej i lewej stronie nie do mnie należy. Ono jest tych, dla których przygotował mój Ojciec". Kiedy dziesięciu dowiedziało się o tym, oburzyli się na owych dwóch braci. Wtedy Jezus przywołał ich i powiedział: "Wiecie, że przywódcy narodów trzymają je w jarzmie i że dostojnicy poddają je swojej władczej woli. Nie tak będzie między wami, lecz kto wśród was będzie chciał stać się kimś wielkim, ten będzie waszym sługą; a kto będzie chciał być pierwszy wśród was, będzie waszym niewolnikiem. Jak i Syn Człowieczy przyszedł, nie aby być obsługiwanym, lecz aby służyć i oddać swoje życie jako okup za wielu" (Mt 20,20-28)


Obraz miłości, który pozostawił Jezus swoim uczniom, to obraz miłości – służby innym. Na tym polega wielkość naśladowców Jezusa i tylko służąc stają się Jemu podobni. Taka służba to obumieranie dla siebie, swoich planów, tak powszechnej w świecie żądzy kariery i sukcesów, pragnienia zaistnienia i rządzenia. To na tym obszarze życia człowieka rodzi się pycha, która uniemożliwia prawdziwą miłość.

Chrystus wskazuje na prawdziwą miłość, która nie wynosi się, lecz uniża w pokorze przed innym człowiekiem. Nie walczy o swoje, lecz oddaje wszystko. Niełatwe zadanie. Lecz to jedyny sposób, by okazać się wiarygodnym świadkiem Ewangelii. Nie zastąpią go najpiękniejsze deklaracje.

Nie wiem, czy bardziej mnie śmieszy czy przeraża w Kościele owo zatracanie się niektórych moich kolegów w dążeniu do kariery, stołków, nieco purpury na guzikach nowych sutann. Na pewno smuci. Nie stawiam się wyżej. Może po prostu musi dla każdego nadejść czas, że ujrzy prawdziwą istotę służby? Jednak zatracenie w ziemskich dążeniach zaślepia, otumania, ogłupia.

Synowie Zebedeusza niekoniecznie mieli takie pragnienia. Ale ich matka na pewno. Chciała widzieć synów na stanowiskach, kiedy Jezus pokaże siłę Mesjasza i obejmie władzę w państwie. Ilu z pozostałych dziesięciu miało wewnątrz podobne myśli? Mimo to złym okiem patrzą na kolegów, widząc w nich już otwarcie potencjalnych konkurentów do ciepłej posadki u boku Mistrza.

A On wprost, kolejny raz cierpliwie tłumaczy sens braterskiej służby. Tłumaczy swoim życiem, które było pochylaniem się nad każdym człowiekiem. Niewolnik miłości, a zarazem najbardziej wolny. Tylko skuci słodkimi kajdanami służebnej miłości wejść możemy do nieba.


niedziela, 24 lipca 2011

Poszukiwacze, poławiacze i sieć



Podobne jest królestwo niebieskie do skarbu ukrytego na polu. Gdy znalazł go pewien człowiek, zakrył z powrotem. Potem poszedł uradowany, sprzedał wszystko, co miał, i kupił to pole. Królestwo niebieskie podobne jest również do kupca, poszukiwacza pięknych pereł. Gdy znalazł jedną drogocenną perłę, poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił ją. Królestwo niebieskie podobne jest jeszcze do sieci, która została zarzucona w morze i zaczęła zagarniać [ryby] wszelkiego rodzaju. Kiedy się napełniła, wyciągnęli ją na brzeg i usiadłszy, dobre zebrali do naczyń, a złe wyrzucili. Tak samo będzie u kresu doczesności: wyjdą aniołowie, oddzielą zepsutych od sprawiedliwych, i wrzucą ich do pieca z ogniem. Tam będzie szloch i zgrzytanie zębami. Zrozumieliście to wszystko?" Mówią Mu: "Tak". A On im powiedział: "Dlatego każdy uczony w Piśmie, jeśli się stał uczniem królestwa niebieskiego, podobny jest do pewnego gospodarza, który ze swoich składów wydaje rzeczy nowe i stare" (Mt 13,44-52)


Trzy obrazy mające przybliżyć rzeczywistość królestwa niebieskiego. Skarb ukryty na polu, kupiec i jego drogocenna perła, sieć w morzu. Wszystkie one wskazują na najwyższą cenę królestwa, jego bezcenną wartość dla której warto poświęcić wszystko.

Sieć wrzucona w morze i zagarniająca różne gatunki ryb, to obraz Kościoła, który pragnie przygarnąć każdego człowieka. Są w niej ryby dobre, a są i fałszywki: ryby udające dobre, maskujące się kolorami i kształtem, które kamuflując się, mają swój sposób na przetrwanie. Zupełnie jak niektórzy chrześcijanie. Jednakże nadejdzie tego kres podczas powtórnego przyjścia Mesjasza na ziemię.

Ryby dobre to ci, którzy ze względu na nadrzędną wartość królestwa, oddali wszystko, aby ono w nich zaistniało. Bo to nie jest miejsce, lecz stan ducha (Rz 14,17). Kto go posiądzie, to jakby skarb znalazł. Kto go posiądzie, pozna prawdziwe bogactwo. Warto więc poszukiwać królestwa a wszystko inne będzie nam przydane (zob. Mt 6,33)